Jeżeli jesteś już matką, to ten artykuł jest idealny dla Ciebie! Jeżeli na co dzień dźwigasz wszystko na swoich ramionach, nie umiesz delegować zadań, ani prosić o pomoc.
Znasz ten stan permanentnego zmęczenia i przeciążenia. Wzdychasz i mówisz: „Matki już tak mają”. Przecież Twój mąż/ partner nie potrafi tak dobrze, jak Ty. Przecież jak sama nie pójdziesz i nie zrobisz, nie załatwisz, to dom się zawali. Zabraknie chleba, finansów, a wszyscy wokół nie poradzą sobie bez Ciebie. Ogarniasz dzieci, dom, kalendarz, przegląd i naprawy samochodu, listy zakupów, wszystkie rachunki, zajęcia dodatkowe dzieci, swoje studia, sprzątanie, gotowanie, oszczędzanie, wyjazdy wakacyjne, choroby, ważne życiowe decyzje. Pewnie mogłabyś dopisać jeszcze kilka rzeczy do tej długiej listy.
Czy zdarza Ci się w zamian słyszeć pretensje? Jesteś tylko człowiekiem. Bycie matką nie daje Ci żadnych nadludzkich mocy. Takie życie w wieloletnim pędzie i stresie przynosi jedynie problemy zdrowotne oraz psychiczne. Przynosi rozczarowanie życiem, sobą i słyszysz po latach, że przecież nikt Cię o to nie prosił. Sama zdecydowałaś, że założysz pancerz matki siłaczki, zanim się w ogóle zorientowałaś. To nie jest tak, że gdy jesteś matką, to musisz wszystko znosić bez mrugnięcia okiem. Możesz czuć się zmęczona, możesz mieć gorszy dzień, a możesz mieć taki dzień, że nic palcem nie ruszysz w domu po pracy i to też jest w porządku. Masz prawo płakać, gdy źle się czujesz i masz prawo oddać część zadań.
Trwanie latami w takim wykańczającym trybie życia powoduje przebodźcowanie i przewlekłe zmęczenie. Często czujesz stałe napięcie w karku i niemożność wzięcia spokojnego oddechu. Czujesz brak przestrzeni na wyrażenie swoich emocji, a to przemęczenie nie mija po weekendzie ani nawet po dwutygodniowym zwolnieniu lekarskim. Przecież nie odmówisz, gdy siostra lub najlepsza przyjaciółka poprosi Cię o pomoc. Przecież jesteś niezastąpiona. Wszyscy dookoła przyzwyczaili się, że ze wszystkim dajesz sobie radę. Możesz też wręcz usłyszeć pretensje, że przecież nie prosiłaś o pomoc lub… nikt Ci przecież nie kazał.
Ten „Pancerz Matki Siłaczki” nie jest Twoim naturalnym wyborem. Jest to mechanizm budowany latami, często spadek spadek kulturowy i emocjonalny. Widziałaś jak matka i babka znosiły wszystkie rodowe cierpienia i brały na siebie winę za życiowe porażki. Może też wychowywałaś się w dysfunkcyjnym domu, w którym przybrałaś rolę dziecka „bohatera” często najstarszego z rodzeństwa. Może padłaś też ofiarą parentyfikacji, gdzie w dzieciństwie zamiast zajmować się własnymi dziecięcymi sprawami, byłaś pocieszycielką i doradczynią dorosłych osób. Chcę Ci tylko powiedzieć, że dzieciństwo nie musi determinować Twojego dorosłego życia. Możesz zacząć pomału ściągać ten ciasny pancerz. Zauważysz, że na początku otoczenie nie będzie zadowolone z Twoich nowych wyborów, gdzie zaczniesz stawiać najpierw na siebie. Znasz tą historię o samolocie, gdy w momencie turbulencji najpierw zakładasz maseczkę sobie, a następnie dziecku. Dziecku jest potrzebna matka żywa, matka aktywna i matka obecna. Nie zapracowana do granic możliwości, nie bojąca się własnego cienia.

Stawianie granic bliskim osobom jest trudne, ale też cierpienie w ciszy jest trudne. Bezpieczniejsza jest ta pierwsza wersja, natomiast ta druga jest bardzo frustrująca. Nie musisz od dziś robić wszystkiego na 100%. Otoczenie, które przyzwyczaiło się do Twojej samowystarczalności może być na początku bardzo zszokowane. Mogą pojawić się ciche dni, fochy i pytania, gdzie się podziała wersja poprzedniej „grzecznej i ułożonej” Ciebie. Ktoś może powie, że już Cię nie poznaje i na pewno ktoś inny ma na Ciebie zły wpływ. Dbanie o siebie w naszym kraju nadal jest tematem tabu, jest trochę innym światem, w którym na nowo musimy się odnaleźć. Choć miejmy nadzieję, że nasze córki dzięki temu nie będą miały wątpliwości, że nasze zdrowie fizyczne i psychiczne jest ważne. Kiedy nagle zwolnisz, możesz zacząć chorować- to Twoje ciało daje Ci znak, że za długo żyło w permanentnym stresie i zabieganiu. Pamiętaj, TY też jesteś ważna, a nawet najważniejsza dla siebie samej. Ciało wysyła nam znaki dużo wcześniej: zaciśnięte zęby, spięte barki, ciężkie nogi, deficyty cierpliwości i sił. Możesz poczuć, że robisz się bardziej zgryźliwa, niż zwykle. Załącza Ci się czarny humor, zamiast empatii. To już duża czerwona flaga ostrzegawcza, że balans pomiędzy pracą a odpoczynkiem został bardzo zaburzony lub tego odpoczynku nie ma wcale.
Jesteś matką, jednak nie zapominaj, że jesteś po prostu człowiekiem. Nikt nie da Ci medalu za skrajne przemęczenie. Na pewno nie chcesz, aby Twoje dzieci pamiętały Cię wiecznie zmęczoną, smutną i sfrustrowaną. O wiele lepsze wspomnienia będą z Tobą uśmiechniętą, wspierającą i zdejmującą z siebie pancerz niezastąpionej. Zrób coś dla siebie dobrego, wyjdź do kina, na spacer sama z samą sobą. W ciszy, ze słuchawkami z ulubioną muzyką z dobrą kawą. Umów się z koleżanką na wspólny wyjazd, idź do knajpki na dobre jedzenie i wyjedź z dziećmi choćby na weekend lub na jeden dzień. Kup sobie coś ładnego, przestań żałować na siebie pieniędzy, zacznij od drobnych kwot. Zrób sobie długą kąpiel zamiast szybkiego prysznica z językiem na brodzie. Oddaj się swojemu ulubionemu hobby, tak jak i ja to w tej chwili robię. Uwielbiam pisać. Pisanie to moja wolność. Też byłam kiedyś matką siłaczką, jednak w końcu ten pancerz ściągnęłam.
Pozdrawiam i buziaki
Agnieszka Dawidowicz
Odważnie Przez Życie
